Zofia Katarzyna z Branickich Odescalchi(1821-1886)
Franz Xaver Winterhalter,portret Zofii z Branickich Odescalchi, ok. 1850,wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
W moich dziecinnych wspomnieniach pełno jest opowiadań z historii polskiej, a młode lata przeszły mi pośród Polaków napływających do Rzymu ze wszech stron, zdarzeniami pchniętych ku stolicy starożytnego i chrześcijańskiego świata. Spotykali się oni u mojej matki i naturalnie wokół niej się skupiali [...]
Zofia Katarzyna z Branickich Odescalchi
„W moich dziecinnych wspomnieniach pełno jest opowiadań z historii polskiej, a młode lata przeszły mi pośród Polaków napływających do Rzymu ze wszech stron, zdarzeniami pchniętych ku stolicy starożytnego i chrześcijańskiego świata. Spotykali się oni u mojej matki i naturalnie wokół niej się skupiali; jako u współrodaczki czuli się u niej jak u siebie, a jako u rzymianki znajdowali u niej punkt oparcia. Bywali też wszyscy często w naszym domu” [1].
Tak atmosferę rodzinnego domu oraz osobę matki, Zofii Katarzyny z Branickich Odescalchi, opisywał w tygodniku „Kraj” w 1893 roku jej syn, książę Baltazar Odescalchi. Nie ulega wątpliwości, że postać księżnej Zofii zajmuje istotne miejsce w historii polskiej emigracji arystokratycznej XIX wieku. Jej działalność społeczna i religijna w Rzymie stanowiła ważny element polskiej dyplomacji w okresie zaborów, kiedy państwo polskie nie istniało formalnie na mapie Europy.
Dzięki swej pozycji, kontaktom w Kurii Rzymskiej oraz działalności charytatywnej i kulturalnej księżna przyczyniła się do utrwalenia polskiej obecności w Wiecznym Mieście oraz do podtrzymania relacji pomiędzy polskim duchowieństwem a Stolicą Apostolską. Roztaczała również mecenat nad wieloma artystami polskiego pochodzenia mieszkającymi w Rzymie, a jej pałac pełnił funkcję arystokratycznego salonu, w którym spotykali się przedstawiciele Kurii Rzymskiej, dyplomaci, artyści oraz członkowie polskiej emigracji [2].
Wspomniana działalność Zofii Odescalchi to jednak tylko część spośród wielu aktywności tej niezwykłej postaci, która śmiało przekraczała granice tradycyjnie pojmowanej roli kobiety w XIX-wiecznym życiu publicznym. O wyjątkowych zainteresowaniach księżnej świadczy również pewna szczególna pamiątka przechowywana w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, którą stanowi zbiór trzydziestu sześciu rysunków jej autorstwa, zarówno w formie luźnych kartek jak i szkicowników, powstałych w połowie XIX wieku.
To, że Odescalchi była rysowniczką amatorką, w przypadku arystokratki nie jest niczym zaskakującym. Tym, co rzeczywiście może wydawać się frapujące, jest fakt, że księżna swoje zainteresowania artystyczne skierowała ku karykaturze, sztuce, która w tym czasie pozostawała domeną mężczyzn.
Wśród kolekcji rysunków autorstwa księżnej Zofii, znajduje się ponad dwadzieścia karykatur portretowych wykonanych ołówkiem i/lub atramentem. Niektórym pracom towarzyszą podpisy w języku francuskim, stanowiące humorystyczny komentarz do sytuacji przedstawionej na rysunku. Niekiedy podpis silnie kontrastuje z zachowaniem postaci, jak choćby w wizerunku wychudzonego mężczyzny, jedzącego w sposób łapczywy, któremu towarzyszy podpis: „Radzi, on nigdy nic nie je”. W przypadku niektórych prac pojawiają się także teksty po polsku, najczęściej pisane atramentem, niektóre o dość zaskakującym i dosadnym wydźwięku, jak chociażby ten zamieszczony po środku kompozycji Vivat będzie kabała, który brzmi: „Człowiecze miej dobre nature nie sraj na desce lecz prosto w dziure” [zachowana pisownia oryginalna, PK].
Odescalchi z upodobaniem portretowała postaci ze swojego kręgu towarzyskiego – duchownych, arystokratów i artystów – przedstawiając ich z humorem, niekiedy kpiąc z ich przesadnego dostojeństwa, wyszukanych manier czy pozy. Wśród skarykaturowanych przez nią osób znalazły się m.in. doktor Jan Radziwoński, bp. Ludwik Łętowski, hrabia Adam Jerzy Potocki, jej mąż Livio Odescalchi, hrabina Zofia Arturowa z Branickich Potocka oraz malarz i rysownik Ary Scheffer. Zachowane rysunki wpisują się w konwencję salonowej karykatury, popularnej w połowie XIX wieku, którą można uznać zarówno za formę rozrywki, jak i subtelnej krytyki obyczajów ówczesnych elit.
Można zaryzykować stwierdzenie, że ulubionym bohaterem rysunków księżnej był wspomniany już „Radzi”. Pseudonimem tym autorka określała doktora Jana Radziewońskiego (1796–1866), internistę i okulistę, który w latach 1825–1866 pełnił funkcję lekarza domowego rodziny Potockich w Krzeszowicach. Bywał on również w rzymskim domu Odescalchi. Zasłynął jako założyciel pierwszych w Galicji i w Cesarstwie Austrii sztucznych wylęgarni ryb, a także jako znawca malarstwa, kolekcjoner i filantrop [3]. To właśnie jego postać, ukazywana w rozmaitych sytuacjach, pojawia się na większości rysunków księżnej.
W opracowaniu swoich bohaterów Zofia Odescalchi chętnie sięgała po środki charakterystyczne dla karykatury: zaburzała proporcje ciała, deformowała rysy twarzy, eksponując m.in. przesadnie wydłużone nosy czy wytrzeszczone oczy. Te zabiegi formalne nadawały jej postaciom komiczny, niemal groteskowy charakter. Dziś stanowią świadectwo ogromnego poczucia humoru autorki, która z dystansem i ironią potrafiła wykpić przedstawicieli własnego arystokratycznego środowiska. Świadome posługiwanie się przez nią rozwiązaniami formalnymi typowymi dla europejskiej karykatury XIX wieku dowodzi, że była doskonale zaznajomiona z estetyką i zasadami tego gatunku, takimi jak uproszczenie, deformacja, mocna linia czy podpis komentujący rysunek.
Warto na zakończenie podkreślić, że kompozycje księżnej to nie tylko żartobliwe karykatury, lecz także cenny dokument kultury arystokratycznej XIX wieku. Pokazują one, że artystyczna działalność kobiet tej epoki mogła przekraczać granice konwenansu i sięgać po formy tradycyjnie zarezerwowane dla mężczyzn, takie jak satyra czy karykatura.
Vivat będzie kabała, ok. 1850, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie [autokarykatura]
Karykatura dra Jana Radziwońskiego, lata 50. XIX w., wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
Karykatura Ary Schaffera, lata 50. XIX w., wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
Karykatura dra Jana Radziwońskiego, 1856, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
Karykatura dra Jana Radziwońskiego, lata 50. XIX wieku, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
Karykatura dra Jana Radziwońskiego, 1856, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
Zofia Katarzynaz Branickich Odescalchi
Zofia Katarzyna Róża z Branickich Odescalchi urodziła się 2 września 1821 roku w Lubomli w powiecie włodzimierskim. Była córką Władysława Branickiego generała i senatora, uczestnika wojen napoleońskich oraz Róży z Potockich, arystokratki i artystki-amatorki. Obaj dziadkowie Zofii, Franciszek Ksawery Branicki i Stanisław Szczęsny Potocki, byli uczestnikami spisku magnackiego zwanego Konfederacją targowicką. Zofia miała dwie siostry i czterech braci.
Wczesne dzieciństwo spędziła w Lubomli. Od 1831 roku mieszkała w rodzinnym majątku w Białej Cerkwii, a w latach 1835-1837 rodzina przeniosła się do Petersburga, gdzie Zofia otrzymała staranne wykształcenie w zakresie muzyki, rysunku, historii, literatury i języków obcych.
Pod koniec 1836 roku ciężko zachorowała, dlatego wraz z rodzicami zaczęła wyjeżdżać do Karlsbadu i Cieplic. W 1840 roku nawrót choroby zmusił ją do powrotu na kurację. W czerwcu wyjechała do Bad Kissingen w Bawarii, gdzie poznała księcia rzymskiego, oficera w służbie austriackiej Livia III Erba Odescalchiego. Na początku września odbyły się ich zaręczyny. Po kilkumiesięcznym pobycie Zofii w Paryżu, w lipcu 1841 roku we Frankfurcie nad Menem, odbył się ich ślub. Po ślubie zamieszkała w Rzymie w pałacu zwanym Chigi-Odescalchi przy Piazza Santi Apostoli. Ze związku Zofii z Liviem urodziło się troje dzieci Baltazar, Władysław i Maria della Pace.
Zofia wkrótce po przybyciu do Rzymu osiągnęła wysoką pozycję towarzyską. Jej siedziba stała się ważnym na mapie Wiecznego Miasta miejscem spotkań elity arystokratycznej, intelektualnej oraz przedstawicieli dyplomacji, wojska i najwyższej hierarchii kościelnej. Dzięki znajomościom z ludzi z kręgów kościoła zyskała znaczące wpływy w Watykanie. W pałacu odbywały się słynne w Rzymie wieczory poniedziałkowe i czwartkowe, w czasie których spotykali się członkowie arystokracji polskiej, włoskiej, austriackiej i rosyjskiej. Księżna wiele uwagi poświęcała także sprawom ojczyzny, skupiając się na wspieraniu rozmaitych polskich inicjatyw, m.in. wspierała działalność Zgromadzenia Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa, przyczyniła się do założenia Kolegium Polskiego w Rzymie, a następnie finansowała bursy dla studentów. Ponadto jako mecenaska wspomagała finansowo polskich artystów m.in. Jana Drewaczyńskiego, Leopolda Nowotnego, Romana Postępskiego oraz Cypriana Kamila Norwida.
Zmarła 18 sierpnia 1886 w pałacu Giustiniani Odescalchi w Bassano di Sutri.
Przypisy do eseju:
[1] Odescalchi B., Polacy w Rzymie. Wspomnienia z lat dziecinnych, „Kraj” 1893, nr 49, s. 3.
[2] Bender A., Zofia Katarzyna Branicka Odescalchi zwana pierwszym „polskim papieżem”, „Roczniki Humanistyczne” 2020, t. LXVIII, z. 4, s. 216-217.
[3] Sroka S., Jan Radziwoński, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 30, Wrocław 1987, s. 422.
Biogram opracowano na podstawie następujących źródeł:
Barańska A., „Polska ambasador” przy Watykanie – Zofia z Branickich Odescalchi (1821-1886), [w:] Od Paryża do Irkucka… i dalej. Niecodzienne przypadki okresu niewoli narodowej, red. A. Barańska, E. Niebelski, Lublin 2017.
Bender A., Zofia Katarzyna Branicka Odescalchi zwana pierwszym „polskim papieżem”, „Roczniki Humanistyczne” 2020, t. LXVIII, z. 4.
Bernatowicz A., Odescalchi Zofia Katarzyna, [w:] Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.). Malarze, rzeźbiarze, graficy, t. 6, red. K. Mikocka-Rachubowa, M. Biernacka, Warszawa 1998.
Odescalchi B., Polacy w Rzymie. Wspomnienia z lat dziecinnych, „Kraj” 1893, nr 49.
Wszołek J., Zofia Katarzyna Odescalchi (z domu Branicka), [w:] Polski słownik biograficzny, 1978, t. 23.
Załęski K., Zofia Odescalchi, [w:] Artystki polskie. Katalog wystawy, red. A. Morawińska, Warszawa 1991.